Sardynia. Agriturismo Sa Bingia

Jest ciepły, sobotni, wrześniowy wieczór. Ogród i wnętrze Agriturismo Sa Bingia powoli zapełniają się gośćmi. Długie stoły zajmowane są przez ładnie ubrane włoskie rodziny prowadzące ożywione rozmowy, te mniejsze przez turystów niecierpliwie ciekających na niecodzienną ucztę. W powietrzu unosi się zapach porceddu sardo – małych świnek pieczonych na ogniu, z których Sardynia słynie. Dostajemy dzban czerwonego wina, wodę, dużą deskę serów i wędlin, oliwki oraz focaccię. Wszystko jest przepyszne, z trudem zostawiamy przystawki częściowo nietknięte, czeka na nas jeszcze wiele dań, na które oszczędzamy siły. Kelner przynosi nam kolejne półmiski z jedzeniem, potrawkę z wątróbki i oliwek, makaron z sosem pomidorowym, słynne sardyńskie culurgionese – pierożki wypełnione serem i ziemniakami. Porcje są spore, dania wciągająco pyszne, już dawno zaspokoiliśmy głód, a bohater wieczoru dopiero przed nami. Czas na lekką sałatę, chyba na oczyszczenie kubków smakowych, bo zaraz po niej dostajemy duży półmisek porceddu sardo. Mięso jest tak delikatne, że nigdy nie zgadlibyśmy, że to wieprzowina, skórka chrupiąca i słona. Mimo tego, że jesteśmy już objedzeni, nie zostawiamy ani kawałka mięsa, jest wyjątkowe. Czas na deser. Najpierw soczysty arbuz, a po nim sebadas – smażone w głębokim oleju pierożki wypełniony serem. Jesteśmy w stanie już ledwie spróbować słodkości. Dopijamy wino i cieszymy się, że udało nam się tutaj zarezerwować stolik.

Agriturismo Sa Bingia jest położone w spacerowej odległości od centrum miasteczka Villasimius.

Oprócz świetnego jedzenia, okolica cieszy pięknymi widokami i spokojną atmosferą.

Porceddu sardo – małe świnki pieczone na ogniu, z których Sardynia słynie.

Miejsca dla gości jest bardzo dużo, stoliki są ustawione w ogrodzie oraz w dużej sali wewnątrz budynku. Mimo tego znalezienie wolnego stolika bez uprzedniej rezerwacji miejsca na kolację graniczy z cudem.

Lokalne sery, wędliny i oliwki.

Pomidorowa focaccia i focaccia z cebulą

Potrawka z wątróbki z oliwkami.

Malloreddus z sosem pomidorowym.

Culurgionese – pierożki wypełnione serem i ziemniakami.

Główny bohater wieczoru – porceddu sardo – sardyńskie, małe świnie pieczone na ogniu. Mięso jest tak delikatne, że nigdy nie zgadlibyśmy, że to wieprzowina, skórka chrupiąca i słona.

Czas na deser. Najpierw soczysty arbuz, a po nim sebadas – smażone w głębokim oleju pierożki wypełniony serem. Jesteśmy w stanie już ledwie spróbować słodkości.

Agriturismo Sa Bingia nie podaje menu z daniami do wyboru. Jeśli chcecie tutaj zjeść, rezerwujecie stolik, płacicie 36 euro za osobę (w 2018 roku) i dostajecie to, co akurat danego dnia jest serwowane plus wino i woda. Zdecydowanie warto oddać się w ręce tutejszych kucharzy i obsługi!

Udostępnij:

Dodaj komentarz